napisalem poemat, ma dziesiec czesci, jego tytyl to spotkajmy się, najpierw wyslę pierwszy wiersz:

Polish82 lines1 public analyses
Original Poetry
Translation
napisalem poemat, ma dziesiec czesci, jego tytyl to spotkajmy się, najpierw wyslę pierwszy wiersz:
This analysis is in the same language as the poem, so a separate translation was not needed.
I
Wyrastamy ku niebu,
a ono świeci
rzuca nami
w cień płaski.
Jak gnomon zegara
dniem stoimy,
obrotem karuzeli
dojrzewamy do koła nocy;
kładziemy się w niemierzalnym.
Gdzie łamie się przegub czasu:
najstarszy głos usypia
w rozwartym spojrzeniu,
gdzie brokat z popiołem
obleka nas w kokony
i kołysze lekko w powtórzeniu,
w półistnieniu.
Nic niezdolne nas ochronić,
zanim skosztowaliśmy soków,
napełniliśmy twarze pod przykryciem
tą samą mocą koloru; owoc
pełen słodkości to wyraz szału
ryzyka i bezwstydu; jesteśmy też my.
Wystraszeni wyszliśmy przez błonę,
upadając na ziemię sadu,
na sam spód otwartej krainy.
Tutaj wszystko tylko gości
Natura:
ty, co wznosisz każdym rankiem
opustoszałe kościoły,
ty, co kładziesz każdej nocy
cmentarz bez ciała,
pośród marszu żuka i powiewu liści
liczy się
dla czyjej ręki leżeć
będziemy w tej obcej trawie?
Miejsce.
Pieśń życia nie ma
swojego miejsca.
Przez fanfary migoczą na polu bitwy,
znowu i znowu strzępy biało-czarnych flag,
przez jęk syren blednie rytm światła dalekiej latarni.
Nikt nie zaprzeczy, nawet arlekin
przykryty kostiumem z kolorowych rombów,
powaga, opuszczona przez śmierć,
prześmiertna, sama wiedzie swój
żywot, przechodzi przez nas
świętym przekonaniem, chwilą
nieskróconą, ciągnącą dalej;
tylko dalej
za rozebranym motylem
i pieśnią nieznaną;
zdaje się, ze to ona wybawia
kolorowe kropki na powierzchni skrzydeł
z niemowy obrazu. Gdzie?
Gdzie przepoczwarzony Motyl
odnajdzie wspólną obcość, gdzie usłyszy
to, czym będzie? Jak nie w wietrze,
który odpuszcza mu spojrzenie naszych twarzy,
pod liść, który uschnie w otwartych ustach.
Niech wniesie się w nas
to, co wiedziona ciekawością ręka
skradła siatką: tę ciszę lotu z oddalenia uchwycaną,
najbliższym krokiem myślenia, śladowym i pytaniem
zakończonym; ty motylu przypominasz nam,
zanurzony znak; to ten strach ryby
głuchy na głosy spoza sideł,
na wszelkie próby wmawiania jej:
„jest uwięziona”. Boi się niezmiernie
i wpływa w oczka siatki; nie wie,
po prostu nie wie, nie widząc wody ani siebie,
że ucieka. A jednak wykonuje ten ruch
nie dla siebie, z cudnym oddaniem,
jakby było to jej przeznaczone
wystawiać obłe łuski uczucia
poza siebie, sama jest drzwiami
i uchyla je, bądź zamyka
niewiadomo dla kogo i dlaczego.
Czy wszystko, co nie jest ludzkie
potrafi być, jak to być absolutnie:
poważne?
 

Explanation

The analysis could not be parsed. Please try again with a different poem.

Word Dictionary

—

Poet & Context

Poet—
Era—

Themes & More

napisalem poemat, ma dziesiec czesci, jego tytyl to spotkajmy się, najpierw wyslę pierwszy wiersz: by Unknown poet — Poem, Translation & Meaning